Przychodzi w życiu czas, że trzeba zadbać o zdrowie. Bo pięknym i gładkim każdy chce być…

Ja nigdy wybitnym sportowcem nie byłem, ale dokładnie pamiętam, że kiedyś rower był na pierwszym miejscu. Epizod z siatkówką też miał swoje miejsce.

A teraz? A teraz jest tego znacznie mniej…

Choć uważam, że nie jestem w najgorszej kondycji, to już od dłuższego czasu staram się regularnie poprawiać mój stan. Zacząłem od porannych ćwiczeń, pompki, brzuszki.

Oczywiście, że ciężko jest, zabrać się do ćwiczeń zaraz po przebudzeniu, ale za to po ich skończeniu masz oczy szeroko otwarte i kawa nie jest już potrzebna. Pamiętam, jak mój nauczyciel WF-u z liceum zawsze powtarzał: „Róbcie chociaż 20 pompek dziennie, a będziecie dłużej żyć”. Wtedy będąc młodym i giętkim nie rozmyślałem o tym.

Typem osoby chodzącej regularnie na siłownię nie jestem, choć wiele razy próbowałem. Jakoś mi to nie pasuje. Szczególnie łapałem się na tym, że jak wracałem do domu i miałem iść na siłownię to nagle w mojej głowie pojawiało się 1000 innych rzeczy, które mógłbym w tym czasie robić. No i prędzej, czy później zabrakło silnej woli.

Nadal bardzo lubię jazdę rowerem i kiedy jest dostatecznie dobra pogoda to jeżdżę po Warszawie. A ścieżek tu nie brakuje.

Jak już pewnie zdążyliście zauważyć lubię gotować i dobrze zjeść, bo kto nie lubi. Jednak z wiekiem nasz metabolizm jest coraz wolniejszy i to co kiedyś znikało bez śladu, dzisiaj potrafi odłożyć się tu i ówdzie.

Już od 7 lat moja waga waha się od 94-95 kg. I wiele razy myślałem, że fajnie by było zrzucić kilka kilo dla lepszej kondycji. Niestety za dużo jest pokus dookoła. A to dobre jedzonko, a to ktoś chce obejrzeć mecz. I sami wiecie jak to działa 🙂

Świetne zajęcia Jogi, które Wam polecam, jak na razie zwiększają moją zwinność i umacniają ciało niż pomagają schudnąć. Dlatego musiałem zrobić coś ze sposobem mojego odżywiania. Motorem do akcji „Schudnij 5 kg” jest mój kolega z pracy, który też chce pozbyć się kilka dekagramów i razem postawiliśmy się przed takim wyzwaniem. Kto szybciej schudnie 5 kg. Najpiękniejsze jest to, że w tym wszystkim każdy z nas będzie wygranym. Czasu na realizację jeszcze sobie nie wyznaczyliśmy, ale już pilnujemy siebie nawzajem. Nie jedz tego, a to tamtego 🙂

Także polecam każdemu taką małą rywalizację, która na pewno wyjdzie Wam na zdrowie.

P.S.

I nie martwcie się, nadal będę gotować pyszne potrawy i zamieszczać przepisy na blogu. Trzymajcie kciuki, będę wysyłać cotygodniowe aktualizacje moich postępów.

Podobne posty