Ruiny Majów, piękny klif i jedyna świątynia, na którą można się wspiąć!

Była to ostatnia z wykupionych wycieczek i zaczęła się od wyjazdu do miasta Tulum, nieopodal którego znajdują się ruiny prekolumbijskiego miasta. Było to ostatnie z miejsc, zbudowanych i zamieszkiwanych przez Majów. Pozostało tu wiele ruin domów mieszkalnych i świątyń. Przyznam, że po wizycie w Chichén Itzá nie robiło to już na mnie wielkiego wrażenia.

IMG_3751

IMG_3759

IMG_3761

Ruiny są położone na 12 metrowym klifie, z którego widoki są nieziemskie. Tym właśnie miejscem Tulum mnie zdobyło i polecam przekonać się o tym samemu!

IMG_3766

Piękna plaża, ciepłe i okrutnie słone Morze Karaibskie.

IMG_3773

Kolor wody, który na długo zostanie w mojej pamięci. Jeśli zwrócicie uwagę na załamujące się fale w oddali, to w tamtym miejscu znajduje się rafa koralowa.

IMG_3804

Nie mogłem się powstrzymać i musiałem mieć taką fotkę!

IMG_3797

Kolejnym przystankiem była Cobá, miasto Majów, które zajmuje obszar 80 km² i na którego terenie znajduje się 6500 budowli, z czego odkryte jest tylko kilkadziesiąt. Pozostałą część pokrywa gęsty las równikowy.

Majowie oprócz matematyki i astronomii mieli także ciekawe rozrywki. Jeśli miasta miały ze sobą konflikt to rozwiązywały spór poprzez grę w ulamę. Grało się w nią kauczukową piłką o wadze aż 4 kg! Co ciekawe, można ją było odbijać tylko biodrami i górną częścią ud. Punkt zdobywało się, gdy piłka przeleciała przez obręcz drużyny przeciwnej. No nie mieli lekko 🙂

IMG_3832

Jedna ze świątyń. Niesamowite jest to, że w środku nie ma żadnych pomieszczeń. Całość wypełniona takim samym kamieniem, jak widać na zewnątrz.

IMG_3835

Zobaczyłem też słynny kalendarz Majów, którego ostatni dzień był 21 grudnia 2012. Pamiętam, jak dziś, jak wszystkie media trąbiły o końcu świata. Sami widzicie, że nadal żyjemy i mamy się dobrze 🙂

IMG_3834

No i w końcu piramida Nuhoch Mul. Wysoka na 42 metry i jedyna, na którą można wejść, jeszcze… Zdziwić może, że nie ma tu żadnych zabezpieczeń. Turystom musi wystarczyć przeciągnięta na środku lina. Wejść tam było bardzo łatwo, ale z zejściem już był większy problem, zwłaszcza, że stopnie na górze były węższe i bardziej śliskie. Od wejścia na teren ruin do samej piramidy jest aż 2 km, więc warto wynająć rower lub rikszę. Ja wybrałem dwuślad. Nie zabrakło jednak też osób, które zdecydowały się na pieszą wędrówkę. Przeżyli 🙂

IMG_3836

Na górze, zapierający dech w piersi, widok na cały Jukatan. Wszędzie dżungla!

IMG_3842

Miejsce, w którym można poczuć się bogiem.

IMG_3850

Klif i piramida to kwintesencja tej wycieczki i na pewno nie można ich przegapić będąc w Meksyku i Jukatanie.

Podobne posty